wakacyjna praca
Krakowski rynek główny. Gołębie zrywają się spod kół bryczki kręcących się po kocich łbach razem z brekdensowcami co w rytm popularnej, skocznej muzyki zbierają na "rozwój swojej grupy". Po tych nowoczesnych tancerzach zjawiają się cyganie co obgrywają parasolki. Podobno mają monopol na granie na ogródkach Rynku bo dali w łapę czarcią ratusza pensję sprzątaczki. Potem zjawia się czterech Rosjan z akordeonami i grają kolejny raz dziesięć utworów klasycznych typu pięta symfonia Beethovena. Karetka na sygnale też ma swój czas zawsze zjawia się pod wieczór i niczym Mojżesz rozgania falę turystów. Są jeszcze panowie o ponurych spojrzeniach pełnych ironii nieuświadomionej zarośnięci pięknie jak wizerunek Sokratesa, ci też mają swój zegar biologiczny, nigdy nie widać ich późnym wieczorem i w samo południe...no i oczywiście hejnał.

tak mi się wyznacza czas podczas mojej pracy kelnerskiej na parasolkach tuż przy Mariackim kościele.
  • Autor notki: Jakub Węgrzyn
  • 26 lipca 2010, 19:51:16
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się